Jednocześnie Polska to rynek, za który jesteśmy głęboko wdzięczni. Ponad dwadzieścia lat temu, kiedy większość świata nigdy nie słyszała o SOMIE, polscy klienci byli jednymi z pierwszych, którzy w nas uwierzyli. Dali nam szansę, gdy jeszcze budowaliśmy naszą międzynarodową reputację. Chcieli się uczyć razem z nami i pozwolili nam uczyć się razem z nimi. Wierzę, że ta wspólna droga ukształtowała zarówno nasze firmy, jak i samą SOMĘ. Dzięki temu Polska zawsze będzie zajmować szczególne miejsce w naszej historii i, mam nadzieję, także w naszej przyszłości.
Obecnie w całej Polsce działa blisko 100 maszyn fleksograficznych SOMA, a mniej więcej co dziesiąta dostarczana przez nas maszyna SOMA trafia do polskiego klienta. Jesteśmy z tego niezmiernie dumni, ale jeszcze bardziej dumni z długoterminowych relacji, które stoją za tymi liczbami. Wielu klientów wielokrotnie do nas wracało, inwestując w nowe technologie. Firmy takie jak Grupa MARPOL, EMBEPRESS, COVERIS, MARMA, WIST, EWADRUK, PAK-HURT, SENTREX i wiele innych obdarzyły nas swoim zaufaniem na przestrzeni lat. Nie sposób wymienić wszystkich bez stworzenia bardzo długiej listy, ale każde z tych partnerstw przyczyniło się do rozwoju SOMY i jesteśmy za każde z nich szczerze wdzięczni.
Osobiście zawsze lubię podróżować po Polsce z naszymi lokalnymi przedstawicielami i spotykać się z naszymi klientami. Te wizyty nieustannie przypominają mi, że ostatecznie w biznesie chodzi o ludzi. Technologia może otworzyć drzwi, ale zaufanie, partnerstwo i wspólne ambicje to fundamenty długoterminowego sukcesu.
Co Twoim zdaniem stoi za sukcesem SOMY w Polsce?
Jak wszędzie, sukces zaczyna się od solidnego produktu, niezawodnej lokalnej reprezentacji, konkurencyjnych cen i doskonałej obsługi przed, w trakcie i po instalacji.
Bliskość granicy z Polską z pewnością również nam pomogła, pozwalając nam szybko reagować, gdy nasi klienci nas potrzebują.
Gdybym jednak miała wskazać jeden kluczowy powód, powiedziałabym, że jest to niesamowity rozwój polskiego przemysłu poligraficznego. Polskie firmy chętnie inwestują w nowoczesne technologie i stale udoskonalają swoją produkcję. Jesteśmy dumni, że SOMA mogła przyczynić się do tego rozwoju i rozwijać się wraz z naszymi klientami.
SOMA jest często postrzegana jako udany przykład sukcesji w firmach rodzinnych. Wiele polskich firm stoi obecnie przed tym samym wyzwaniem. Jakiej rady byś im udzieliła?
Dla mnie sukcesja to coś więcej niż tylko przekazanie stanowiska kierowniczego. To przekazanie odpowiedzialności za coś, co ktoś budował przez całe życie. Każde pokolenie ma inną rolę. Pierwsze pokolenie tworzy firmę, często z ogromną odwagą, determinacją i osobistym poświęceniem. Następne pokolenie musi uszanować to dziedzictwo, ale ma również obowiązek rozwijać firmę. Nie może po prostu zachować przeszłość – musi przygotować firmę na przyszłość.
Uważam również, że przywództwa nie da się odziedziczyć. Nazwisko rodzinne może otworzyć drzwi, ale zaufanie trzeba sobie wypracować. Pracownicy, klienci i partnerzy muszą wierzyć w osobę kierującą firmą ze względu na jej decyzje, wartości i działania – a nie ze względu na nazwisko. Dlatego uważam, że sukcesja powinna rozpocząć się na długo przed formalnym przekazaniem. Następne pokolenie powinno stopniowo stawać się częścią firmy, słuchać, uczyć się, popełniać błędy, brać odpowiedzialność i przejmować tę rolę.
Miałam szczęście przeżyć tę podróż razem z moim ojcem, który do dziś aktywnie działa w SOMIE. Jego doświadczenie i wartości nadal nas prowadzą każdego dnia. Jednocześnie mój brat i ja stopniowo przejmujemy coraz większą odpowiedzialność za przyszłość firmy. Wspólnie budujemy na silnych fundamentach, które zostały stworzone przed nami, wnosząc jednocześnie nowe pomysły, nowe perspektywy i przygotowując SOMĘ na wyzwania i możliwości nadchodzących lat.
Wierzę, że największą siłę przedsiębiorstwa rodzinnego widać wtedy, gdy jedno pokolenie ma mądrość, by odejść we właściwym momencie, a kolejne pokolenie ma pokorę, by słuchać, odwagę, by wprowadzać innowacje i determinację, by rozwijać firmę jeszcze dalej.
Czy zaczęłaś już myśleć o swojej sukcesji?
Tak, uważam, że każdy odpowiedzialny lider powinien to robić. Zdrowa firma nigdy nie powinna polegać na jednej osobie. Budowanie silnych zespołów i rozwijanie utalentowanych ludzi to jedno z najważniejszych zadań każdego lidera. Oczywiście sukcesja wymaga czasu. Nie da się jej przyspieszyć, a każda firma musi znaleźć własną drogę. Dla nas ciągłość, odpowiedzialność i zrównoważony rozwój zawsze były zasadami przewodnimi i wierzę, że będą nadal kształtować przyszłość SOMY.
Gdybyśmy przenieśli się do roku 2050, jaką firmą byłaby SOMA?
Szczerze mówiąc, o wiele łatwiej mi myśleć pięć czy dziesięć lat naprzód niż dwadzieścia pięć. Tempo zmian technologicznych jest dziś tak szybkie, że przewidywanie, jak dokładnie będzie wyglądać nasza branża w 2050 roku, byłoby jedynie spekulacją.
Być może najważniejsze jest nie tyle przewidywanie przyszłości, ile zapewnienie sobie wystarczającej elastyczności, aby się do niej dostosować. Mam nadzieję, że SOMA zawsze zachowa ciekawość, motywację i odwagę, by szybko reagować na wszelkie wyzwania i możliwości, jakie przyniesie przyszłość.
Chciałabym, aby SOMA pozostała integralną częścią branży przetwórczej – nie tylko jako producent maszyn, ale jako marka kojarzona z doskonałością. Mam nadzieję, że kiedy klienci pomyślą o najlepszych dostępnych rozwiązaniach, SOMA naturalnie będzie jedną z marek, które przychodzą im na myśl, nie dlatego, że jesteśmy najwięksi, ale ze względu na jakość, niezawodność i wartość, które konsekwentnie dostarczamy.
Mam również nadzieję, że nigdy nie zatracimy filozofii, która przyświecała nam od samego początku. W SOMIE zawsze wierzyliśmy, że rozwijamy technologię dla naszych klientów, a nie dla własnego ego. Oznacza to pozostawanie blisko prawdziwych wyzwań, z którymi oni mierzą się każdego dnia, uważne słuchanie, zrozumienie ich potrzeb i łączenie tej wiedzy z naszym doświadczeniem inżynierskim i intuicją, aby wprowadzać na rynek odpowiednie rozwiązania.
Technologia z pewnością będzie się rozwijać. Sztuczna inteligencja, automatyzacja i digitalizacja staną się jeszcze ważniejszymi elementami naszej branży. Wierzę jednak, że firmy, które odniosą prawdziwy sukces, to te, które nigdy nie stracą kontaktu ze swoimi klientami.
Mam nadzieję, że sama społeczność SOMA będzie się nadal rozwijać – nie tylko jako firma, ale jako zespół wyjątkowych ludzi: inżynierów, techników, specjalistów i współpracowników, którzy są dumni ze swojej pracy, ponieważ widzą sukcesy swoich klientów. Dla mnie to prawdopodobnie najważniejsza miara sukcesu – nie liczba sprzedanych maszyn, ale liczba klientów, którzy odnoszą sukcesy dzięki SOMIE… dokończymy ten materiał już niedługo…
Tak, to prawda. SOMĘ stworzył mój ojciec i nadal w niej pracuje, pełniąc ważne funkcje. Bycie częścią drugiego pokolenia jest dla mnie czymś niezwykle cennym. Daje mi to możliwość rozwijania wszystkiego, co on i cały zespół SOMA stworzyli przez ostatnie dekady, a jednocześnie wnoszenia nowych pomysłów i międzynarodowej perspektywy.
Więcej już wkrótce…
Rozmawiał: Mirosław Pawliński. Fot: SOMA










