Przepisywanie zamówień, planowanie produkcji, wsparcie operatora czy wyszukiwanie informacji w notatkach technologa, podczas Śniadania Fleksografa rozmowa o AI zeszła na konkretne zadania. Panel był częścią ósmych Warsztatów „Flekso jakie jest, każdy widzi”, które odbyły się 28-29 października 2026 r. w hotelu Warszawianka w Jachrance.
W poprzedniej części relacji przedstawiliśmy wystąpienie Karola Stryi o możliwościach narzędzi i granicach zaufania do ich odpowiedzi. Podczas Śniadania Fleksografa autor podcastu „99 Twarzy AI” wspólnie z Mirosławem Pawlińskim zapytał przedstawicieli branży o ich własne doświadczenia.

W rozmowie uczestniczyli Adam Kruszelnicki z Miller Graphics, Pavel Karasek z Cicero Stapro Group, Artur Szewczyk z firmy SOMA oraz Łukasz Szymański z Perfect Dot. Reprezentowali przygotowalnię, oprogramowanie zarządzające, maszyny drukujące i integrację systemów. Prowadzący poprosili ich o przykłady zastosowań, osiągnięte efekty oraz problemy napotkane po drodze.
Zamówienie bez ręcznego przepisywania
Adam Kruszelnicki wskazał obsługę zamówień jako jeden z pierwszych obszarów wykorzystania AI w Miller Graphics. Część klientów wprowadza dane bezpośrednio do systemu, ale wiele zleceń nadal dociera mailem, wraz z załącznikami. Ich ręczne przepisywanie zajmuje czas i stwarza ryzyko błędów.

Rozwijane rozwiązanie pomaga przekształcać te informacje w XML importowany do systemu. Docelowo pracownik obsługi klienta lub technolog ma otrzymywać uzupełnione zamówienie do sprawdzenia i zatwierdzenia.
Pierwszego agenta przygotował lider zespołu obsługi klienta, który zna firmowe procesy i interesuje się nowymi narzędziami. Eksperyment rozpoczął od wersji bezpłatnej. Gdy pokazał przydatność rozwiązania, firma wykupiła płatny dostęp. Kruszelnicki zaznaczył jednak, że dalszy rozwój wymaga wsparcia technicznego, prowadzone są rozmowy z zewnętrznymi specjalistami.
Wśród kolejnych zastosowań wymienił porównywanie plików w dziale jakości. Celem jest obsługa większej liczby zadań tym samym zespołem, przy zachowaniu dokładności i poprawie efektywności przedsiębiorstwa.

Planista zajmuje się wyjątkami
Pavel Karasek opowiedział o wykorzystaniu Claude Code w pracy programistów oraz AI w planowaniu produkcji. Podkreślił, że narzędzie wspomagające układanie harmonogramu nadal potrzebuje planisty. To on rozstrzyga sytuacje wyjątkowe, w których dostępne dane nie wystarczają do podjęcia decyzji.
Zmienia się więc zakres jego pracy: mniej uwagi pochłaniają czynności powtarzalne, więcej można poświęcić odstępstwom i problemom wymagającym doświadczenia. Osobnym wyzwaniem pozostaje przekonanie pracowników, by korzystali z systemu i ufali przygotowanym propozycjom.
Pavel Karasek przestrzegał również przed obietnicami błyskawicznego tworzenia rozbudowanych rozwiązań bez znajomości branży. Wiedza o procesach drukarni jest potrzebna zarówno do wdrożenia, jak i oceny czy oprogramowanie rzeczywiście odpowiada jej wymaganiom.

Najpierw porządek w danych
Łukasz Szymański zwracał uwagę na zbieranie i standaryzację informacji. System musi uwzględniać zależności między maszynami, przepływem zlecenia, kalkulacją i ryzykiem produkcyjnym. Sam dostęp do modelu nie zapewnia tej wiedzy.
Rozmowa objęła także lokalne przetwarzanie danych oraz analizę organizacji hali. Szymański opisał rozwijane podejście wykorzystujące obraz z kamer do obserwowania przepływów i rzeczywistego wykonania zadań. Wskazał przy tym problem firm rozbudowujących się etapami: kolejne inwestycje nie zawsze tworzą efektywny układ przestrzeni.

Lepsze rozpoznanie przebiegu pracy ma pomóc zarówno w planowaniu i kalkulacji, jak i we współpracy między działami. Chodzi również o ograniczenie sytuacji, w których nierozwiązany problem jest przekazywany kolejnemu zespołowi.
Wsparcie przy maszynie
Artur Szewczyk przedstawił perspektywę firmy SOMA, mówiąc o rozwijaniu systemu wspomagającego analizę techniczną i wsparcie serwisowe. Opisał też własne wykorzystanie AI do szybkiego zebrania informacji związanych z farbą i jej zastosowaniem.

Zastrzegł, że taka odpowiedź jest punktem wyjścia. Przed wykorzystaniem rozwiązania w produkcji potrzebne jest potwierdzenie u dostawcy. Szybkość analizy nie zastępuje sprawdzenia, czy proponowane postępowanie będzie właściwe w konkretnych warunkach.
W dyskusji pojawił się również kierunek rozwoju asystentów operatora, łączących informacje o zleceniu ze wskazówkami dotyczącymi przygotowania maszyny. Wypowiedzi pokazały jednak różne etapy zaawansowania zastosowań, od własnych prób i pojedynczych usprawnień po rozwijane systemy wsparcia.

Pięć lat doświadczenia w zeszytach
Praktyczny problem zgłosił uczestnik z sali, który przez pięć lat zapisywał w brulionach obserwacje technologiczne, wyniki prób i sposoby rozwiązywania problemów. Notatki miały pomagać w codziennej pracy, ale odnajdywanie potrzebnego zapisu zajmowało coraz więcej czasu. Zapytał o możliwość przekształcenia ich w przeszukiwalną bazę wiedzy.
Rozmówcy proponowali rozpoczęcie od zeskanowania lub sfotografowania stron, odczytania tekstu i uporządkowania go tematycznie. Ważne byłoby również sprawdzenie nieczytelnych fragmentów oraz uzupełnienie zapisów o kontekst, który autor zna, lecz którego wcześniej nie zanotował. Ten przykład pokazał wartość doświadczenia gromadzonego przez pracowników. Narzędzie może ułatwić dostęp do wiedzy, ale jej poprawne odczytanie i uporządkowanie wymaga współpracy z osobą znającą technologię.

Co z tego widzi klient?
Mirosław Pawliński zestawił rozmowę o zaawansowanych systemach z doświadczeniem zamawiającego. Opowiedział o zapytaniu dotyczącym druku czasopisma, na które redakcja przez tydzień nie otrzymała odpowiedzi, mimo przekazania parametrów potrzebnych do przygotowania oferty.
Było to przypomnienie, że sprawność firmy można oceniać także przez czas reakcji, komunikację i sposób przekazywania plików. Deklarowane możliwości powinny przekładać się na obsługę zlecenia.
Uczestnicy wracali przy tym do celu wdrożeń: zwiększenia wydajności, poprawy jakości i odciążenia ludzi. Pojawiła się propozycja uwolnienia handlowców od części administracji, aby mogli poświęcić więcej czasu klientom. Rozmawiano też o obawach pracowników i potrzebie stopniowego poznawania narzędzi.

Śniadanie Fleksografa pokazało, że pierwsze usprawnienie może zacząć się od pojedynczego problemu zauważonego przez pracownika. Dalszy rozwój wymaga jednak uporządkowanych danych, kompetencji i oceny efektów. Ostatecznym sprawdzianem jest to, czy praca przebiega sprawniej, zarówno wewnątrz drukarni, jak i w jej relacjach z odbiorcami.
W kolejnej części relacji wrócimy do otwartego panelu technologicznego. To tam pytania zbierane od uczestników stały się punktem wyjścia do dalszej wymiany doświadczeń i rozmowy o problemach codziennej produkcji.








