W świecie poligrafii barwa jest jak kompas – wskazuje kierunek, ale jego interpretacja wymaga doświadczenia. Dla Marcina Dąbrowskiego, eksperta z ponad 25-letnim stażem w zarządzaniu kolorem, barwa to znacznie więcej niż liczby i wzorniki.
To emocje, fizyka, chemia i sztuka w jednym. To właśnie temat barwy stał się osią jednej z rozmów w ramach podcastu „Niezbędnik Poligrafa”. Spotkanie z Marcinem Dąbrowskim to opowieść o doświadczeniu, technologii i pasji, która zaczyna się od ciemni fotograficznej, a kończy w laboratoriach HP Indigo.
Od Rolleiflexa do HP Indigo | Marcin Dąbrowski z barwą jest związany od dzieciństwa. Dosłownie. Dorastał w rodzinie fotograficznej – jego ojciec był mistrzem fotografii, który uczył go obrazowania od podstaw: emulsje, szkło, światło. Już w wieku ośmiu lat przygotowywał własnoręcznie powlekane materiały i eksperymentował z gęstością optyczną.
– Zaczęło się od pasji, która z czasem stała się zawodem – mówi Dąbrowski. – Wciąż uważam, że klucz do rozumienia barwy leży na przecięciu fizyki światła, percepcji ludzkiej i praktyki technologicznej.
Punktem zwrotnym była współpraca z HP Indigo. To tam Dąbrowski przeszedł drogę od użytkownika maszyny do współtwórcy rozwiązań. W ramach zespołów R&D tworzył własne rastrowanie stochastyczne, kanał Light Light Black i druk 5- i 7-kolorowy. Współpracował z inżynierami HP, w tym z twórcami kluczowych komponentów maszyn Indigo – jak choćby głowicy laserowej, której konstruktor brał udział w rozmowach technicznych i testach. Wśród współpracowników znalazła się również Mirta Perlman – jedna z założycielek ICC (International Color Consortium).

Barwa to fizyka… i coś więcej | Marcin Dąbrowski tłumaczy, że barwa to nie to samo co kolor. Kolor da się zdefiniować: „Czerwony Coca-Coli” ma przypisane konkretne wartości LAB w konkretnych warunkach oświetlenia (np. M1). Barwa to wrażenie – zależne od światła, podłoża, obserwatora, a nawet… poziomu głodu.
– Barwa to zjawisko relacyjne. To, jak ją widzimy, zależy od wielu czynników: od oświetlenia, przez szkło w oprawie, po wiek i percepcję obserwatora. I to nie jest teoria – to rzeczywistość każdej wystawy, proofa czy wydruku artystycznego.
W jednym z projektów przygotowywał profile barwne dla każdego z powiększeń osobno, dostosowując je do konkretnego miejsca w galerii – z uwzględnieniem kąta padania światła i rodzaju szyby. Gdy organizatorzy przez pomyłkę zamienili miejscami dwa wydruki, „kolory się nie zgadzały”. Dopiero po korekcie wszystko wróciło na swoje miejsce.
Standaryzacja kontra praktyka | Dąbrowski jest entuzjastą standaryzacji – pod warunkiem że towarzyszy jej zrozumienie procesu. Jako przykład podaje Fogrę: choć jej wartości pomiarowe są dobrze zdefiniowane, proof na powlekanym papierze dla standardu Fogra 52 (dla podłoży niepowlekanych) może być mylący. Jego zdaniem proof powinien być zawsze wykonywany na takim samym podłożu, jak docelowy druk.
Poligraficzna alchemia | Dąbrowski w ostatnich latach pracował także nad pigmentami – od podstaw, w laboratorium chemicznym. Tworzył pasty pigmentowe i analizował, co wpływa na trwałość, stabilność i optykę farby. Wiedza ta wracała do świata druku – pozwalała zrozumieć, dlaczego ta sama farba na dwóch maszynach „zachowuje się” inaczej.
– Zanim oskarżymy mieszalnię o błąd, warto zrozumieć, jak bardzo złożony jest cały proces. Od pigmentu, przez dyspersję, po podłoże – wszystko ma znaczenie.
O komunikacji, która (nie) działa | Jednym z najważniejszych apeli, jakie kieruje do branży, jest potrzeba dzielenia się wiedzą. – Spotykam w drukarniach ludzi z ogromnym doświadczeniem praktycznym. Oni wiedzą wszystko, tylko rzadko o tym mówią. A my potrzebujemy tej wymiany informacji, rozmowy, strategii komunikacji – żeby polska poligrafia była widoczna również na zewnątrz, nie tylko we własnym kręgu.
Marcin Dąbrowski to nie tylko ekspert. To pasjonat, który łączy technologię z rzemiosłem, teorię z praktyką, a fizykę z intuicją. Jego opowieść o barwie to coś więcej niż rozmowa o kolorze. To lekcja myślenia w druku – nie tylko o druku.
A jeżeli chcesz wysłuchać tej historii … to zapraszam do NIEZBĘDNIKA POLIGRAFA.
Autor Mirosław Pawliński







