Gdyby Jacek Stencel został elektronikiem – jak planował – polska poligrafia byłaby dziś uboższa o jedną z najbardziej barwnych postaci. Ale los (i jedno nieuznane urządzenie) skierowały go w stronę druku.
Dziś prowadzi firmę Pasja, która z precyzją techniczną i artystycznym wyczuciem łączy sitodruk i druk cyfrowy. A przy tym wciąż znajduje czas, by inspirować młodych i budować społeczność drukarzy jako prezes Polskiego Stowarzyszenia Sitodruku i Druku Cyfrowego. Jego historia to opowieść o determinacji, innowacji i prawdziwej pasji, która pozwoliła mu zbudować uznane przedsiębiorstwo i stać się autorytetem w branży.
Pionierski duch: od pilota do poligrafii | Pierwotnie Jacek Stencel miał zostać elektronikiem. Brał udział w olimpiadach technicznych i marzył o studiach w tej dziedzinie. Jednak niefortunny incydent podczas wojewódzkiej olimpiady, gdzie jego samodzielnie skonstruowany „akustyczny wyłącznik”, substytut pilota do telewizora, został absolutnie niesprawiedliwie uznany za oszustwo, na zawsze zmienił jego plany. Szukając nowego kierunku, Jacek trafił do Zespołu Szkół Poligraficzno-Mechanicznych.

Była to nowo utworzona klasa technikum, która miała kształcić przyszłą kadrę techniczno-zarządczą dla rozwijającej się branży drukarskiej. – Cokolwiek to wtedy znaczyło – śmieje się dziś. Znaczyło wszystko: chemię, maszyny, farby, grafikę. – Zakochałem się w tym świecie. Na dobre – wspomina.
Pierwsza praca i początek wielkiej pasji | Po ukończeniu szkoły, Jacek Stencel aktywnie poszukiwał praktyk, zafascynowany fizyczno-chemicznymi procesami zachodzącymi w druku oraz powiązaniami inżynieryjnymi między maszynami a technologią. Dzięki temu zyskał propozycję pracy w zakładach porcelany w Katowicach, gdzie uruchamiano nową linię sitodruku do druku kalkomanii ceramicznej. To doświadczenie, w tym montaż ogromnej maszyny SPS Uniflex i współpraca z zagranicznym inżynierem, znacząco pogłębiło jego wiedzę i miłość do sitodruku.
– I właśnie tam po raz pierwszy zakochałem się w sitodruku – wspomina Jacek. – W tym połączeniu chemii, magii pracy w analogowej wówczas ciemni repro, ręki, mechaniki, szacunku do detalu. To było coś, co mnie wtedy kompletnie porwało.
Narodziny Pasji: maluchem przez Polskę | Rok 1992. Polska dopiero wkracza w erę kapitalizmu. Jacek – świeżo po ślubie, na drugim roku zaocznych studiów na Uniwersytecie Śląskim, z tysiącem złotych w kieszeni i maluchem bez prawego siedzenia – postanawia założyć własną firmę. Na poważnie. Papier – z Krakowa, farby – z Warszawy, emulsje – z Niemiec – przewożone osobiście, czasem z duszą na ramieniu. Pierwsze stoły do sitodruku Jacek zbudował z teściem. Sam projektował grafikę, składał teksty, robił klisze, naświetlał, drukował, rozwoził. I tak dzień w dzień.

– Bo to mnie trzymało. Pasja. Nie miałem nic, ale miałem chęć tworzenia – wspomina. I tak zaczęła się Pasja, której już nic nie było w stanie zatrzymać.
Dziś Pasja opiera się na dwóch filarach – dziale sitodruku i dziale druku cyfrowego – oraz zespole 30 osób, z których wielu jest związanych z firmą od 15, 20, a nawet 30 lat. – Wszystko to byłoby niemożliwe bez ludzi – podkreśla. – Mam ogromne szczęście do zespołu, który od lat wspiera moje – nie ukrywam – czasem odważne albo nawet szalone pomysły. Dzięki nim możemy podchodzić do projektów z odwagą i doświadczeniem – zarówno w warstwie kreatywnej, jak i technicznej.
Złoto i doświadczenie: międzynarodowe sukcesy | Pasja była pionierem w druku UV w Polsce. Już w 1994 roku zaczęli stosować farby i lakiery UV, a w 1996 roku zakupili pierwszą dużą, używaną 18-metrową automatyczna linię sitodrukową SVECIA SUCY z kombinowanym suszeniem IR Jet oraz UV. Jacek sam promował technologię druku UV, widząc w niej ogromny potencjał do precyzyjnego i wielobarwnego druku. Tak też rozpoczęła się wielka przygoda Pasji z farbami i efektami specjalnymi służącymi do uszlachetnień nawiązując współpracę w wiodącymi drukarniami offsetowymi w Polsce.

Momentem przełomowym było zdobycie Złota FESPA w Madrycie za kalendarz z reprodukcjami polskich artystów. Była to jedna z pierwszych prac wielobarwnych wykonanych sitodrukiem UV, z dodatkowymi efektami i niezwykłą precyzją. – Nie miałem z kim tego porównać. Wysłałem, bo uznałem, że jest dobre. No i było – mówi Stencel.
Od tamtej pory Pasja niemal co roku zdobywa nagrody w licznych międzynarodowych konkursach – także FESPA Awards, rywalizując z najlepszymi drukarniami na świecie. W gablocie, i poza nią, dumnie stoją statuetki Złotych Gryfów, nagrody FESPA, Golden Image SGIA USA oraz liczne wyróżnienia branżowe. Jest to jedna z najczęściej nagradzanych polskich drukarń i jedna z nielicznych, które potrafią podbić międzynarodowe jury jakością sitodruku i kreatywnym podejściem do uszlachetnień. A co najważniejsze – to wszystko wciąż pachnie tuszem, lakierem i… świeżym pomysłem.
W 2015 roku Jacek Stencel przewidział rosnące zapotrzebowanie na technologię złocenia w opakowaniach luksusowych i opracował własne rozwiązanie – Liquid Metal – sposób na drukowanie efektu metalicznego bez konieczności złocenia. Inni zaczęli stosować ją później. Dla Pasji był to naturalny krok.
– Zawsze stawialiśmy sobie poprzeczkę wyżej – mówi Jacek. – Nie po to, żeby coś komuś udowodnić. Po prostu sami byliśmy ciekawi, co jeszcze da się zrobić, łącząc sitodruk z innymi technologiami stosowanymi w gałęziach niepoligraficznych.
Sitodruk: technologia, która trwa | Mimo rozwoju druku cyfrowego sitodruk wciąż jest dla Pasji równorzędnym partnerem.
– To nie są technologie konkurencyjne, tylko uzupełniające – podkreśla Jacek. – Jak w transporcie: taksówka, autobus, pociąg, samolot – każda forma ma swoje miejsce. Tylko trzeba wiedzieć, kiedy z której skorzystać.
Sitodruk pozwala osiągać efekty, których nie da się uzyskać cyfrowo: struktury, lakiery, zapachy, światłoczułe farby. Już w 1998 roku firma stworzyła jeden z pierwszych katalogów efektów specjalnych – łączący wiele technik drukarskich, podłoży i inspiracji zastosowań farb specjalnych – drogi, czasochłonny, ale wyprzedzający swoje czasy.
Prezes, mentor, inspirator | Od ponad 20 lat Jacek Stencel kieruje Polskim Stowarzyszeniem Sitodruku i Druku Cyfrowego. Nie dla tytułu, lecz dla ludzi – dla młodzieży, dla wspólnej nauki i wymiany doświadczeń.
Dziś jest rozpoznawalny nie tylko w Polsce, ale i w międzynarodowym środowisku branżowym. Zasiada w jury konkursów – od międzynarodowych, prestiżowych inicjatyw jak FESPA Awards, SPAI Awards India czy NAEP’24 w Mumbaju organizowanego przez AIFMP, po krajowe wydarzenia takie jak Złoty Gryf. Należy również do elitarnego grona amerykańskiej Akademii Sitodruku i Technik Cyfrowych (ASDPT) – jako jedyny Polak w tym międzynarodowym składzie.
Uważa, że przyszłość poligrafii wiąże się z automatyzacją i sztuczną inteligencją, ale podkreśla, że druk – zwłaszcza ten haptyczny – trzeba dotknąć. Poczucie jakości nie przychodzi z monitora. Na edukacyjnych wyjazdach z uczniami widać to najlepiej.
– Pierwszego dnia wszyscy w słuchawkach. Trzeciego – pytają, oglądają, chcą rozmawiać po kolacji. Coś się budzi. I to jest piękne – mówi.
Pasja 2.0: Czy roboty zrozumieją zapach farby? | Przyszłość? Trochę niepokojąca, trochę fascynująca. Pasja już dziś pracuje nad tym, jak „przetłumaczyć” wrażenia haptyczne na język sztucznej inteligencji. Bo jak wyjaśnić algorytmowi, że lakier jest aksamitny, a złoto – nie tandetne, tylko szlachetne? To pytania, z którymi zmierzy się cała branża, a Pasja chce być na pierwszej linii.
Jak mówi Stencel: – Jeśli miałbym jeszcze raz wybrać zawód – znów wybrałbym poligrafię. Dzięki niej spotkałem na swojej drodze wielu fantastycznych i mądrych ludzi – od Japonii po Las Vegas. Ludzi, którzy dzielili się wiedzą, inspirowali, oferowali przyjaźń. I którzy mieli ogromny wpływ na moje postrzeganie poligrafii i radość z pracy dla niej – nawet wtedy, gdy nie wszystko było kolorowe. I wciąż jestem głodny nowego.
Pasja: więcej niż druk
– Nie wiem jak, ale znajdowałem na to czas. Na wspinaczkę, żeglarstwo, muzykę. A muzyka to dla mnie nie tylko słuchanie i odkrywanie genialnych kompozycji – to także godziny ćwiczeń z instrumentem i pracy w zespołach, gdzie trzeba było nauczyć się współpracy z indywidualistami. To doświadczenie bardzo mocno przekłada się dziś na moją codzienną pracę – bo firma to też zespół, który musi brzmieć spójnie, choć każdy gra swoją partię.

– Ale wszystko, co robiłem, robiłem z ciekawości. Nie z obowiązku ani kalkulacji. Z radości odkrywania i uczenia się. I ta ciekawość nigdy mnie nie opuściła – dodaje. Może właśnie dlatego Pasja nie jest zwykłą drukarnią. Dla Jacka poligrafia to nie tylko zawód, ale prawdziwa pasja – przestrzeń do rozwoju, spotkań z inspirującymi ludźmi i tworzenia rzeczy, które cieszą oko i duszę.
Mimo sukcesów i osiągnięć pozostaje skromny, ceniąc sobie satysfakcję klienta i możliwość ciągłego uczenia się. Można by sądzić, że po tylu latach ten ogień przygasł. Ale nie – Jacek Stencel wciąż szuka, wciąż się uczy. I wciąż, jak kiedyś, wierzy, że najlepsze rzeczy w druku rodzą się z ciekawości – tej instynktownej, niespokojnej, która nie boi się pytań. I tej inżynierskiej – szukającej nowych dróg. Nie zawsze zgodnych z trendem. Czasem właśnie pod prąd.
Autor Mirosław Pawliński



































