Ponad dwadzieścia lat temu polscy klienci byli jednymi z pierwszych, którzy zaufali jeszcze mało znanej na światowych rynkach SOMIE. Dziś w Polsce pracuje blisko 100 maszyn fleksograficznych tej marki, a nasz rynek należy do najważniejszych dla czeskiego producenta.
Pavla Kusá i Petr Blaško opowiadają, co wydarzyło się po drodze – o sukcesji w rodzinnej firmie, rosnącej konkurencji, automatyzacji i o tym, dlaczego nawet w coraz bardziej technologicznej branży o sukcesie wciąż decydują ludzie.

Pavla Kusá, Commercial Director, SOMA
Na początek: trzy słowa opisujące Twoje nastawienie do biznesu.
Odpowiedzialność. Innowacja. Długoterminowa wizja.
Gdybyśmy przenieśli się do roku 2050, jaką firmą byłaby SOMA?
Szczerze mówiąc, o wiele łatwiej mi myśleć pięć czy dziesięć lat naprzód niż dwadzieścia pięć. Tempo zmian technologicznych jest dziś tak szybkie, że przewidywanie, jak dokładnie będzie wyglądać nasza branża w 2050 roku, byłoby jedynie spekulacją.
Być może najważniejsze jest nie tyle przewidywanie przyszłości, ile zapewnienie sobie wystarczającej elastyczności, aby się do niej dostosować. Mam nadzieję, że SOMA zawsze zachowa ciekawość, motywację i odwagę, by szybko reagować na wszelkie wyzwania i możliwości, jakie przyniesie przyszłość.
Chciałabym, aby SOMA pozostała integralną częścią branży przetwórczej – nie tylko jako producent maszyn, ale jako marka kojarzona z doskonałością. Mam nadzieję, że kiedy klienci pomyślą o najlepszych dostępnych rozwiązaniach, SOMA naturalnie będzie jedną z marek, które przychodzą im na myśl, nie dlatego, że jesteśmy najwięksi, ale ze względu na jakość, niezawodność i wartość, które konsekwentnie dostarczamy.
Mam również nadzieję, że nigdy nie zatracimy filozofii, która przyświecała nam od samego początku. W SOMIE zawsze wierzyliśmy, że rozwijamy technologię dla naszych klientów, a nie dla własnego ego. Oznacza to pozostawanie blisko prawdziwych wyzwań, z którymi oni mierzą się każdego dnia, uważne słuchanie, zrozumienie ich potrzeb i łączenie tej wiedzy z naszym doświadczeniem inżynierskim i intuicją, aby wprowadzać na rynek odpowiednie rozwiązania.
Technologia z pewnością będzie się rozwijać. Sztuczna inteligencja, automatyzacja i digitalizacja staną się jeszcze ważniejszymi elementami naszej branży. Wierzę jednak, że firmy, które odniosą prawdziwy sukces, to te, które nigdy nie stracą kontaktu ze swoimi klientami.
Mam nadzieję, że sama społeczność SOMA będzie się nadal rozwijać – nie tylko jako firma, ale jako zespół wyjątkowych ludzi: inżynierów, techników, specjalistów i współpracowników, którzy są dumni ze swojej pracy, ponieważ widzą sukcesy swoich klientów. Dla mnie to prawdopodobnie najważniejsza miara sukcesu – nie liczba sprzedanych maszyn, ale liczba klientów, którzy odnoszą sukcesy dzięki SOMIE.

Petr Blaško, Marketing Director, SOMA
Trzy słowa opisujące SOMĘ – jej najmocniejsze strony?
Innowacja. Automatyzacja. Jakość i partnerstwo – wymieniłem cztery.
Dlaczego, Twoim zdaniem, klienci wybierają markę SOMA?
Klienci oczekują dziś czegoś więcej niż tylko dostawcy maszyn. Oczekują stabilnej wydajności, silnego wsparcia technicznego i technologii, które pomogą im utrzymać konkurencyjność na wymagającym rynku.
W SOMIE klienci doceniają połączenie praktycznych innowacji z bezpośrednią komunikacją. Kolejną ważną zaletą jest to, że większość naszych prac rozwojowych i produkcyjnych odbywa się we własnym zakresie. Daje nam to pełną kontrolę nad jakością, pozwala szybko reagować na zmiany i pomaga stale ulepszać nasze technologie.
Co oznacza innowacja dla SOMY? Na jakich obszarach się koncentrujecie? Ile inwestujecie w badania i rozwój i jakie macie plany na przyszłość?
Dla SOMY innowacja to praktyczne usprawnienia, które pomagają klientom efektywniej zarządzać produkcją i zapewniać większą kontrolę operacyjną. Nasz rozwój koncentruje się głównie na automatyzacji i inteligentnych systemach. Ważne są również inne obszary, takie jak łączność danych i zrównoważone technologie.
Inwestujemy intensywnie w badania i rozwój, ponieważ ciągła innowacja jest niezbędna, jeśli chcemy utrzymać naszą silną pozycję na świecie i nadążać za szybko zmieniającymi się oczekiwaniami klientów. W przyszłości będziemy nadal inwestować w inteligentną automatyzację, produkcję opartą na danych oraz technologie, które redukują ilość odpadów, zużycie energii i koszty operacyjne. To prosta formuła, jednak trudna do wdrożenia.
Czy konkurencję z Dalekiego Wschodu postrzegacie jako motywację czy zagrożenie? Jak wpływa ona na polski rynek?
Globalna konkurencja naturalnie się zaostrza, zwłaszcza w Azji, ale postrzegamy to przede wszystkim jako motywację do ciągłego doskonalenia i innowacji. To jedyny sposób na utrzymanie pozycji lidera.
Jako SOMA nie chcemy konkurować ceną. Nasza siła tkwi w technologii i jakości usług. Wielu klientów w Polsce rozumie, że długoterminowa stabilność produkcji, wydajność osiągana dzięki automatyzacji SOMA i solidne wsparcie techniczne często liczą się o wiele bardziej niż sam koszt początkowej inwestycji.

Odpowiadasz za jeden z najważniejszych działów firmy – marketing. Na czym koncentrujesz swoją pracę?
Chociaż odpowiadam za marketing, kluczem do mojej pracy nie jest sam marketing ani promocja. Dla mnie wszystko zaczyna się od produktu. W SOMIE marketing jest aktywnie zaangażowany w identyfikację szans rynkowych, zrozumienie wyzwań klientów i współtworzenie innowacji produktowych. Jeśli tworzymy produkty, które naprawdę pomagają naszym klientom rozwiązywać ich problemy, marketing ma solidny i autentyczny fundament. Bez odpowiedniego produktu marketing to tylko puste słowa, ale z odpowiednim produktem może być kreatywny i znaczący.
Na szczęście, SOMA to firma oferująca odpowiednie produkty – wysoce zautomatyzowane rozwiązania, które odpowiadają na jedno z największych wyzwań w naszej branży: jak zastąpić umiejętności i doświadczenie poprzedniego pokolenia. Wierzę, że właśnie tam zaczyna się marketing: od pomocy w kształtowaniu produktów, które przynoszą realną wartość rynkową.
Rozmawiał Mirosław Pawliński, Fot. SOMA








