Barcelona. Miasto światła, dźwięków i spotkań. Przez kilka wrześniowych dni wypełniła się językami, które brzmiały jak jeden – język druku. Korytarze Fira Gran Via pulsowały rozmowami o automatyzacji, kolorze, zrównoważonym rozwoju i tym, co dla jednych jest jeszcze wizją, a dla innych – już strategią na najbliższy rok. Labelexpo Europe 2025, po raz pierwszy w Barcelonie, było jak nowy rozdział otwarty na białej kartce. Pełen świeżego powietrza, nowych głosów i innego spojrzenia na przyszłość branży.
Nieprzypadkowo tak wiele firm mówi dziś o redefinicji – nie tylko procesów, ale też samej tożsamości poligrafii. Epson pokazał, że precyzja może iść w parze z odpowiedzialnością, a technologia – z troską o środowisko. Konica Minolta przypomniała, że kolor biały potrafi mieć nieskończenie wiele odcieni. HP i Esko udowodniły, że cyfrowa rewolucja nie odbiera drukowi duszy, a jedynie otwiera nowe przestrzenie dla wyobraźni.
Tegoroczne Labelexpo było wyjątkowe również dlatego, że nikt już nie mówił wyłącznie o maszynach. Coraz częściej w rozmowach przewijały się słowa: wydajność, odpowiedzialność, integracja, spójność. Drukarnie szukają nie tylko technologii, ale partnerów – ludzi, którzy rozumieją, że sukces produkcji to nie wynik jednej inwestycji, lecz całego ekosystemu. Tego, co dzieje się między maszyną a człowiekiem, między plikiem a opakowaniem, między pomysłem a półką sklepową.
Może właśnie dlatego tegoroczna edycja miała w sobie tak dużo emocji. Nie było w niej przypadkowych rozmów ani pustych obietnic. Były za to konkretne decyzje, uścisk dłoni po podpisaniu kontraktu, szybkie szkice na serwetkach, śmiech i niekiedy… zwyczajne „dobrze was znowu widzieć”.

W tym numerze oddajemy głos tym, którzy tworzą ten świat: producentom, drukarzom, dostawcom i integratorom. Każdy z nich zobaczył w Barcelonie coś innego – dla jednych to była okazja do świętowania, dla innych do refleksji, a dla wielu – do nowego początku. Ale wszystkich łączy jedno: przekonanie, że druk to nie jest „tradycyjny przemysł”, lecz dynamiczny organizm, w którym technologia i wyobraźnia idą ramię w ramię.
Barcelona przypomniała nam, że poligrafia nie stoi w miejscu. Ona oddycha, zmienia się, szuka nowych dróg. I choć coraz częściej mówimy o cyfrowym świecie, o druku w chmurze, o workflow bez papieru – to paradoksalnie nigdy wcześniej druk nie był tak ludzki.
Mirosław Pawliński



































