W ostatnich latach wiele firm poligraficznych zbudowało swoją pozycję, opierając działalność wyłącznie na druku cyfrowym. Równolegle klasyczne drukarnie offsetowe stworzyły drugi filar biznesu, często równie rentowny, właśnie w oparciu o produkcję cyfrową. Wszystko wskazuje na to, że ten kierunek będzie się utrzymywał.
Globalna wartość rynku poligraficznego zmienia się dziś tylko nieznacznie. Inaczej wygląda jednak segment cyfrowy – tu produkcja rośnie systematycznie i wyraźnie szybciej niż całość rynku. Owszem, dostępne analizy różnią się między sobą – zwłaszcza gdy punktem odniesienia są arkusze A4 – dlatego przytoczenie wielu równoległych estymacji mogłoby bardziej zaciemnić obraz niż go wyjaśnić.
Warto więc odwołać się do jednego źródła: raportu „The Future of Digital Printing to 2035” przygotowanego przez Smithers. Według tej analizy w 2035 roku druk cyfrowy będzie odpowiadał za 22,5% światowej wartości rynkowej wszystkich produktów poligraficznych i opakowań. Oznaczałoby to wzrost z 167,5 mld USD w 2025 roku do 251,1 mld USD dekadę później – czyli niemal 50% więcej.
Raport pokazuje również, że technologia atramentowa utrzyma dominującą pozycję. Jej udział w sprzedaży nowych systemów cyfrowych ma wzrosnąć z obecnych 72% do 81,9% w 2035 roku. Jednocześnie sprzedaż systemów tonerowych nadal będzie rosła – choć w wolniejszym tempie. Toner pozostaje technologią strategiczną: wszechstronną, przewidywalną i ekonomiczną, szczególnie w środowiskach o zmiennych nakładach i krótkich terminach realizacji.
Co więcej, arkuszowy druk tonerowy wciąż dominuje w segmencie cyfrowego druku o dużym wolumenie – mimo że w komunikacji marketingowej częściej mówi się dziś o inkjecie. Szczególnie interesująca jest relacja między wolumenem a wartością. Druk cyfrowy odpowiada obecnie jedynie za około 5–10% całkowitej produkcji drukarskiej na świecie, ale generuje już około 20% wartości rynkowej.
To wyraźny sygnał: wartość dodana w druku cyfrowym jest znacząco wyższa niż w druku offsetowym czy innych technologiach konwencjonalnych. Personalizacja, krótkie serie, szybka realizacja – to wszystko ma swoją cenę, którą rynek jest gotów zaakceptować. Jednocześnie rozwój obu technologii przebiega nierównomiernie. Druk atramentowy rośnie wraz z całym segmentem cyfrowym, zwiększając swój udział w rynku.
Druk tonerowy natomiast utrzymuje się na relatywnie stabilnym poziomie – około 1% globalnej produkcji – co bezpośrednio wynika z jego koncentracji na małych i bardzo małych nakładach. I tu znów pojawia się pytanie zasadnicze: czy atrament wygrywa skalą i dynamiką wzrostu, a toner – stabilnością i przewidywalnością? A może obie technologie zajmują po prostu różne, komplementarne miejsca w coraz bardziej zróżnicowanym krajobrazie druku cyfrowego?
Opracował Mirosław Pawliński










