Między „więcej” a „lepiej”. Czasem mam wrażenie, że w tej branży wszystko nadal wygląda znajomo. Te same hale, podobne maszyny, ten sam rytm produkcji. A potem zaczynasz czytać, rozmawiać, zestawiać fakty… i coś się nie zgadza. Bo pod tą „znajomością” wszystko się przesunęło.
Trochę jak w druku bez pasowania – niby obraz jest, ale coś delikatnie ucieka. I właśnie to wydanie bardzo wyraźnie to pokazuje.
„Poligrafia bez marginesu” to nie jest tylko tytuł wywiadu – to chyba najuczciwszy opis tego momentu, w którym jesteśmy. Margines zniknął. Nie ten w składzie, tylko ten finansowy, decyzyjny, czasowy. Zostaje precyzja albo jej brak – i wtedy koszt jest bardzo realny. W wywiadzie z Jakubem Bieleckim pada kilka zdań, które długo pozostają w głowie: technologia już nie daje przewagi; ona tylko pozwala w ogóle wejść do gry… więcej!








