Labelexpo 2025 ostatnie i zarazem pierwsze. Ostatnie, bo pod tą nazwą edycja jest rzeczywiście zamykającą pewną historię najciekawszych targów dla branży etykietowej. Pierwsze, bo zmiana lokalizacji, zakresu tematów i wreszcie nazwy. W tym wpisie nieco ogólnie.
LOUPE po raz pierwszy | Wybór Barcelony jako miejsca na targi jest dość ciekawym rozwiązaniem i nieco zaskakującym. Można tu przyjechać na odpoczynek, a przy okazji odwiedzić targi lub zastosować model odwrotny, czyli przyjechać na targi i przy okazji zostać nieco dłużej.
Wracając do targów. Już samo wejście było nieco skomplikowane, bo kolejka oczekujących na wydanie identyfikatora była rzeczywiście ogromna. Naszej małej grupie udało się wejść na teren targów nie tym głównym wejściem, tylko tym po drugiej stronie. Różnica czasowa wyniosła około 40 minut.
Miejsce | Tak, to był dobry wybór pod względem infrastruktury, logistyki i wielu różnych innych aspektów, może niekoniecznie klimatyzacji pierwszego dnia, bo na zewnątrz było około 30 stopni w cieniu, tymczasem np. w hali nr 3 zabrakło włączonej klimatyzacji i temperatura dała się we znaki chyba wszystkim. Ten stan się zmienił, ale dopiero pod koniec drugiego dnia wystawcy i goście odczuwali wyraźną różnicę.
Tematy | W dużym skrócie. Ci, którzy z Was byli, wiedzą, że nie zawiedli się w swoich oczekiwaniach. Rzeczywiście cały przemysł związany z materiałami, technologią druku i uszlachetniania etykiet i już w części opakowań w jednym miejscu. Ogromna reprezentacja firm z Bliskiego i Dalekiego Wschodu. I tutaj zaskoczenie… technologie drukowania – maszyny fleksograficzne, hybrydowe i cyfrowe, nie ustępowały jakością tym najbardziej znanym. Choć nazwy może brzmiały czasami egzotycznie dla nas, to trzeba przyznać, że praca domowa została odrobiona z nawiązką.
Warto zauważyć, że wśród rozwiązań firm dużych, była bardzo dużo małych, prezentujących unikalne rozwiązania w produkcji etykiet, materiałów i nawet tak specyficznych tematów, jak aniloksów. A pojawiły się również firmy z Polski… jako wystawcy.
Dla nas, redakcyjnie… zaskoczeniem była ilość gości z Polski. Właściwie można byłoby powiedzieć, że targi w Barcelonie były edycją „polską”. Ale to tylko nasze wrażenie. Sami zobaczcie, co widać na zdjęciach… W kolejnym wpisie, skupimy się już na konkretnych informacjach.
















































