Przed laty, kiedy zaczęły się dokonywać zmiany na rynku i pojawiły się maszyny cyfrowe, pojawiło się pytanie: czy i w jakim stopniu technika fleksograficzna pasować będzie do produkcji etykiet i opakowań w dzisiejszych czasach? Czy i w jakim stopniu zmiany te będą dotyczyć rynku polskiego?
„Okazało się jednak, że firma Mark Andy – mówi Przemysław Polkowski – znalazła odpowiedź na to pytanie łącząc sprawdzoną przez wiele lat technikę fleksograficzną z najnowszymi rozwiązaniami w obszarze technologii druku cyfrowego – zarówno tonerowej jak i inkjetowej. To połączenie stało się zalążkiem powstania maszyn hybrydowych Mark Andy, które z kolei stały się odpowiedzią na potrzeby wielu wytwórców, także w Polsce. Okazało się też, że – mimo zachodzących zmian – niezmiennie istnieje przestrzeń i potrzeby do stosowania fleksografii w tym szczególnym sektorze rynkowym w nowej dla niego rzeczywistości.
Choćby z uwagi na konieczność stosowania jej na etapie wykańczania i uszlachetniania. W naszych maszynach można zastosować wiele uszlachetnień w jednym przebiegu, a to ma wpływ na czas realizacji produkcji. Współczesny konsument oczekuje atrakcyjnych opakowań i etykiet. Marki z kolei robią wszystko, aby przyciągały one jego uwagę, a w ślad za tym generowały sprzedaż. Temu służą wspomniany druk zmiennych danych, ale przede wszystkim specjalne efekty w wykończeniach, do których moduły flekso są wręcz niezbędne. W tym kontekście maszyny Mark Andy mają wiele do zaoferowania. Technologia ta pozostaje też nie do zastąpienia w kontekście bardzo dużych nakładów, a łączenie tradycyjnych maszyn fleksograficznych z maszynami hybrydowymi stanowi dla wielu drukarń połączenie obecnie wręcz idealne i jest to aktualnie jeden z dominujących trendów w naszej branży. Kolejny jaki obserwujemy to coraz większa szerokość maszyn fleksograficznych.
Jednym z kluczowych trendów, na który zwraca uwagę Przemysław Polkowski, jest również rosnąca popularność etykiet bezpodkładowych (linerless), skierowanych głównie na rynek spożywczy. „Z danych, jakimi dysponujemy – mówi – wynika, że wzrost produkcji etykiet typu linerless wynosi obecnie 12-14% w ujęciu rok do roku. Zachodzące zmiany społeczne i zachowania konsumentów będą z pewnością stymulować jego dalszy rozwój również u klientów w Polsce, z których wielu już dziś zamawia nowe maszyny z oferty Mark Andy m.in. z myślą o tego typu produkcji”.
Znacząco tez rośnie zainteresowanie technologią RFID – identyfikacji za pomocą fal radiowych. „Otrzymujemy obecnie – mówi Przemysław Polkowski – wiele zapytań w kontekście różnego rodzaju zastosowań, usprawniających procesy sprzedażowe, magazynowe czy logistyczne, dotyczące właśnie tej technologii. Umożliwia ona śledzenie produktu w całym łańcuchu dostaw, zabezpiecza przed podróbkami czy kradzieżami. Wpływa na automatyzację procesów, zwiększając ich wydajność i redukując koszty. Nasze maszyny umożliwiają implementację tej technologii, dzięki której nasi klienci mogą oferować produkty z dużą wartością dodaną, a to będzie coraz wyraźniejszy trend wśród oczekiwań konsumentów.” Warto podkreślić, że Mark Andy jest obecna na rynku produkcji etykiet z tagami RFID od wielu lat, ma na swoim koncie liczne wdrożenia m.in. u największych na świecie graczy na rynku etykiet RFID”.
Biorąc pod uwagę wszystkie zmiany rynkowe, Mark Andy stale udoskonala i rozbudowuje swoje portfolio maszyn, nie zapominając jednak o tych klientach, którzy wciąż bazują na technice fleksograficznej. Jej ostatnie nowości w tym obszarze uwzględniają m.in. „czysto” fleksograficzne maszyny, które jednak firma dostosowuje do wymagań i oczekiwań współczesnego rynku względem szerszej wstęgi – mowa o rozwiązaniach 20-, 22- a nawet 26-calowych (odpowiednio: 508, 560 i 660 mm).
Warto jednak podkreślić rosnącą rolę maszyn hybrydowych Mark Andy. Na całym świecie pracuje ich już ponad 300, z czego w Polsce kilkadziesiąt i liczba ta stale rośnie. W zakresie tych ostatnich najpopularniejsze modele na rynku polskim to Mark Andy Digital Series.







