Co robi pilot, gdy tuż przed lądowaniem w jego samolot uderza piorun, a on na chwilę traci wzrok? Od takich historii trudno się oderwać. Tomasz Sotowski, gość specjalny ósmych Warsztatów Flekso, zamknął spotkanie w Jachrance opowieścią o drodze z wojskowej kabiny Su-22 za stery Boeinga 787 Dreamliner.
Ósme Warsztaty „Flekso jakie jest, każdy widzi” odbyły się 28–29 października 2026 r. w Jachrance. Pierwszego dnia rozmowy o sztucznej inteligencji przeniosły się z wykładu Karola Stryi na Śniadanie fleksografa i panel technologów, którego część poświęcono pytaniom zgłoszonym przez uczestników.
Drugiego dnia przyszła pora na Igrzyska Fleksografów. Zadanie polegało na odwzorowaniu „Damy z gronostajem” w druku fleksograficznym, a jury przyglądało się zarówno gotowym pracom, jak i temu, jak zespoły przygotowały i przeprowadziły produkcję. Zwyciężyła drukarnia Yanko i przygotowalnia Chespa.
Kilka sekund na decyzję
W finałowym wystąpieniu Tomasz Sotowski wrócił do pierwszego lotu śmigłowcem. Skończył się silnymi nudnościami, a po latach ojciec przyznał mu, że właśnie na taki efekt liczył. Chciał wybić synowi z głowy marzenia o lataniu. Tomasz Sotowski poszedł jednak do szkoły lotniczej w Dęblinie, a później jako pilot wojskowy latał na naddźwiękowych Su-22.

Do najbardziej dramatycznych momentów jego służby należało podejście do lądowania w Powidzu. Samolot znajdował się około czterech kilometrów od pasa, na wysokości 200 metrów, gdy uderzył w niego piorun. Po błysku Tomasz Sotowski przez chwilę nic nie widział. Sięgnął po uchwyt fotela katapultowego. Kiedy znów mógł odczytać wskazania przyrządów, zdecydował się lądować. Dopiero na ziemi zobaczył, jak poważnie uszkodzony był statecznik pionowy. Dowódca zawiesił go na dwa tygodnie w lotach za kontynuowanie podejścia. Tomasz Sotowski opowiedział więc zarówno o tym, co widział i wiedział w kabinie, jak i o ocenie decyzji już po lądowaniu.

Innym razem, podczas ćwiczeń na poligonie morskim pod Ustką, miał strzelać do tratwy oznaczonej czerwonym krzyżem. Widoczność była słaba. Choć otrzymał zgodę na otwarcie ognia, wychylił się zza celownika, żeby jeszcze raz sprawdzić cel. Zobaczył windsurfera z czerwonym żaglem, który wpłynął w zamkniętą strefę. Jak wspominał, świadomość, jak blisko było tragedii, długo mu towarzyszyła.
Z wojskowego lotniska do PLL LOT
Marzenie o lataniu w liniach pasażerskich zaczęło się na Okęciu, gdzie Topmasz Sotowski zobaczył pilotów w mundurach PLL LOT. Egzaminy na licencję liniową zdał jeszcze podczas służby, w 2007 r. Rok później odszedł z wojska i trafił na rynek, na którym linie lotnicze ograniczały zatrudnienie. Przez pół roku szukał pracy. Pierwszą szansę dostał w SprintAir, gdzie przez dziewięć lat latał w lotnictwie cargo na samolotach Saab 340. Następnie przeszedł do PLL LOT. Zaczął od krótkich tras na Embraerach, a niedługo przed wystąpieniem w Jachrance zdał egzaminy uprawniające go do pilotowania Boeinga 787 Dreamliner na trasach transatlantyckich.

Swoje doświadczenia Tomasz Sotowski przenosi także na papier. Założył wydawnictwo Supersonic Books, a pierwszą książkę, „Supersonic Pilot”, opublikował pod pseudonimem Tom Stanski. Skąd wzięło się to nazwisko? W Jachrance zostawił pytanie otwarte i z uśmiechem odesłał słuchaczy do książki.
Choć ostatnie wystąpienie przeniosło uczestników daleko od hali produkcyjnej, wróciło w nim pytanie, które towarzyszyło rozmowom o AI i ocenie prac na Igrzyskach. Na czym człowiek opiera decyzję, kiedy ma do dyspozycji procedury, wskazania urządzeń i własne doświadczenie? Z całej prelekcji najmocniej wybrzmiał moment, w którym pilot miał już zgodę na strzał i poświęcił jeszcze chwilę, żeby sprawdzić, co naprawdę widzi…
Tak zakończyły się ósme Warsztaty „Flekso jakie jest, każdy widzi”. Dwa dni emocji i rozmów poświęconych technologii w odniesieniu do AI i roli relacji ludzkich.







