Koniec roku zawsze ma w sobie coś z zatrzymania kadru. Tempo w drukarniach bywa nadal wysokie, maszyny pracują do ostatnich dni grudnia, ale w głowie – chcąc niechcąc – pojawia się moment podsumowania.
Co się udało. Co naprawdę zadziałało. Co było tylko dobrym pomysłem, a co realną zmianą w produkcji, myśleniu i podejściu do technologii.
Patrząc dziś na branżę poligraficzną, mam wrażenie, że to był rok bardzo konkretny. Mniej obietnic, więcej decyzji. Mniej mówienia o przyszłości, a więcej jej wdrażania – często po cichu, bez fajerwerków.
Automatyzacja, standaryzacja, cyfrowe workflow, nowe modele produkcji… to wszystko przestało być „planem na jutro”, a zaczęło być codziennością wielu drukarni. I to jest chyba najciekawszy znak dojrzałości rynku.
Na progu nowego roku życzę nam wszystkim trafnych decyzji, spokojnej konsekwencji i technologii, które naprawdę pracują na wynik – a nie tylko dobrze wyglądają w prezentacjach.
Mirosław Pawliński – red. naczelny








