Podczas marcowej konferencji Polskiej Izby Fleksografów, Piotr Pazik z firmy Digiprint podzielił się swoimi obserwacjami dotyczącymi kierunku, w jakim zmierza rynek opakowań giętkich. Tytuł prezentacji: Fleksografia i druk cyfrowy w opakowaniach giętkich
Punktem wyjścia do tej prezentacji było pytanie, które coraz częściej pojawia się w rozmowach z drukarniami i producentami opakowań: czy druk cyfrowy jest realną konkurencją dla fleksografii, czy raczej naturalnym uzupełnieniem technologii, które z czasem stanie się standardem produkcyjnym.
Rynek opakowań giętkich pozostaje w fazie wzrostu, a Polska wyróżnia się na tle Europy Zachodniej wyższą dynamiką rozwoju. Szczególnie widoczne jest to w segmencie konsumenckim, który rośnie szybciej niż segment przemysłowy. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to wystarczający argument, aby inwestować i rozwijać produkcję w dotychczasowym modelu. W praktyce jednak same wzrosty rynkowe przestają być wystarczające.

Obecne realia funkcjonowania drukarni są znacznie bardziej wymagające niż jeszcze kilka lat temu. Presja na marżę jest coraz większa, koszty pracy systematycznie rosną, ceny energii przestają być przewidywalne, a zmienność cen surowców wprowadza dodatkowe ryzyko w całym łańcuchu dostaw. W takich warunkach inwestycje nie mogą być uzasadniane wyłącznie rosnącym wolumenem. Coraz częściej muszą one poprawiać efektywność ekonomiczną produkcji, ograniczać straty i zwiększać elastyczność działania.
Właśnie w tym miejscu zaczyna zmieniać się sposób myślenia o produkcji. Model oparty na dużych nakładach i maksymalnym wykorzystaniu maszyn przestaje być jedynym słusznym podejściem. Coraz większego znaczenia nabierają krótsze serie, szybsze wprowadzanie produktów na rynek oraz ograniczenie zamrożonego kapitału w magazynie.
Z perspektywy biznesowej elastyczność zaczyna być ważniejsza niż sama skala produkcji. Druk cyfrowy bardzo dobrze wpisuje się w ten nowy model. Z mojej perspektywy nie jest on konkurencją dla fleksografii, lecz narzędziem, które pozwala lepiej zarządzać produkcją. W praktyce oznacza to przesunięcie części zleceń, szczególnie tych krótszych i bardziej zmiennych, na technologię cyfrową, co pozwala odciążyć park fleksograficzny i wykorzystać go tam, gdzie jest najbardziej efektywny.

Największe korzyści z zastosowania druku cyfrowego widać w obszarach, które do tej pory były najmniej efektywne w fleksografii. Dotyczy to przede wszystkim małych i średnich nakładów, produkcji testowej oraz krótkich serii wprowadzanych na rynek. Coraz większe znaczenie mają także produkty sezonowe i limitowane, które wymagają szybkiej reakcji i elastyczności – mówił Piotr Pazik.
Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak samej technologii, lecz podejścia do biznesu. Druk cyfrowy nie jest rewolucją samą w sobie, ale narzędziem, które umożliwia zmianę sposobu zarządzania produkcją i ofertą rynkową. Firmy, które traktują go wyłącznie jako uzupełnienie lub ciekawostkę, zazwyczaj nie osiągają istotnych efektów. Natomiast te, które świadomie włączają go w swoją strategię, zaczynają budować przewagę konkurencyjną opartą na elastyczności, szybkości działania i lepszym dopasowaniu do potrzeb klientów.
Podsumowując, obserwowany kierunek rozwoju rynku jest jednoznaczny. Rosnące znaczenie krótkich serii, potrzeba ograniczania kosztów i ryzyka oraz rozwój nowych segmentów produktowych sprawiają, że druk cyfrowy coraz częściej staje się integralną częścią drukarni fleksograficznych. Nie jest to więc konkurencja w klasycznym rozumieniu, lecz naturalny etap ewolucji technologii i modelu biznesowego. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach będzie on nie tylko uzupełnieniem, ale standardem w nowoczesnej produkcji opakowań giętkich.
Źródło: Piotr Pazik, Digiprint




































