Tegoroczna edycja Printing South China 2026 w Guangzhou tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że branża poligraficzna i opakowaniowa wchodzi w kolejny etap rozwoju. Coraz rzadziej rozmawiamy już o pojedynczych maszynach czy wzroście wydajności na jednym stanowisku.
Zamiast tego mówimy o całych, zintegrowanych procesach, w których druk, uszlachetnianie, kontrola jakości, logistyka i zarządzanie danymi zaczynają funkcjonować jako jeden spójny ekosystem. I to właśnie w Guangzhou było szczególnie wyraźne.
Najmocniej wybrzmiewał temat AI. Mam jednak wrażenie, że sztuczna inteligencja przestaje być już tylko modnym hasłem marketingowym, a staje się realnym narzędziem wspierającym produkcję. Widać to zwłaszcza w obszarze automatycznej kontroli jakości, analizy obrazu, ograniczania błędów operatora, optymalizacji ustawień czy skracania czasu przezbrojeń. Innymi słowy, AI coraz częściej służy nie efektownej prezentacji handlowej, lecz budowaniu stabilniejszej, bardziej przewidywalnej i powtarzalnej produkcji.
Drugim silnym trendem była automatyzacja. I co ważne – nie chodzi już wyłącznie o zwiększanie prędkości pracy, ale o ograniczanie zależności od czynnika ludzkiego tam, gdzie kluczowe są powtarzalność i precyzja. W wielu rozwiązaniach wyraźnie widać dążenie do tego, aby jeden operator mógł nadzorować proces, który jeszcze niedawno wymagał zaangażowania kilku osób. To bezpośrednia odpowiedź zarówno na presję kosztową, jak i na coraz większy problem dostępności wykwalifikowanych pracowników.

Bardzo ciekawie prezentował się również obszar traceability, anti-counterfeiting oraz szeroko rozumianego zarządzania informacją o produkcie. W Guangzhou było wyraźnie widać rosnące znaczenie rozwiązań opartych na RFID, NFC, serializacji i różnych formach inteligentnego znakowania. To istotny sygnał dla rynku, bo dziś opakowanie coraz częściej wykracza poza funkcję ochronną i estetyczną. Ma identyfikować, komunikować, potwierdzać autentyczność, wspierać logistykę i zapewniać dostęp do danych w całym łańcuchu dostaw. W wielu segmentach to już nie dodatek, ale kierunek rozwoju.
Nie sposób było pominąć także kwestię ekologii. Co istotne, również tutaj coraz rzadziej mamy do czynienia wyłącznie z deklaracjami. Coraz częściej widać konkretne działania – poszukiwanie materiałów, technologii i procesów, które pozwalają ograniczać ślad środowiskowy bez utraty funkcjonalności. Dotyczy to zarówno podłoży i materiałów barierowych, jak i sposobu projektowania produkcji, redukcji odpadów, energooszczędności czy odchodzenia od tradycyjnych rozwiązań na rzecz bardziej zrównoważonych alternatyw.

Z perspektywy europejskiej – a szczególnie polskiej – istotne jest to, że wiele prezentowanych rozwiązań nie miało charakteru futurystycznych wizji, lecz bardzo praktycznych wdrożeń. To technologie odpowiadające na konkretne wyzwania: brak rąk do pracy, rosnące wymagania jakościowe, konieczność identyfikowalności produktów, presję kosztową i wymogi środowiskowe. Właśnie dlatego uważam, że Printing South China 2026 było wydarzeniem ważnym nie tylko jako obserwacja rynku chińskiego, ale także jako barometr kierunków, które coraz mocniej będą wpływać na europejską poligrafię.
Gdybym miał podsumować te targi jednym zdaniem, powiedziałbym tak: przyszłość branży nie będzie oparta wyłącznie na szybszym druku, lecz na mądrzejszej, bardziej zautomatyzowanej, identyfikowalnej i odpowiedzialnej produkcji.
Autor: Tomasz Kugaudo – Avargraf







